2010

Piątek 09.04.2010 - Zbąszyń - Łazienki: Prognoza przez ostatnie dni była troszkę szalona. W przed dzień jak zwykle tendencja spadkowa. Windguru pokazywało na GFS w nocy zaledwie 19km/h jednak razem z Kubą zdecydowaliśmy, że poszukamy troszkę wiatru. Dojechałem nad wodę przed godziną 11 zobaczyć co dzieje się na Dąbkach. Przeraziłem się troszkę bo wyglądało to na max 3bft w porywach. Zdecydowałem, że sprawdzę sytuację na Łazienkach. Tam wyglądało to troszkę lepiej, ale i tak miałem trochę zmarnowaną minę. Zdecydowałem jednak, że się roztakluję i będę czekać. Już podczas rozkładania sprzętu przeszło kilka czarnych szkwalików, ale gdy tylko przyjechał Kuba wszystko siadło. Po 11:30 weszliśmy do wody i zaczęły się pierwsze ślizgi po kilkaset metrów (ja na 7m, Kuba 8m na kamberach). Po godzinie 12 byliśmy miło zaskoczeni bo zaczęło się wzmagać na tyle, że musieliśmy spłynąć podebrać żagielki. Około 13 całe jezioro pokryło się piękną, białą pianą. Musiałem kolejny raz spłynąć przebrać żagielek na maxa. Kuba w zasadzie walczył o przetrwanie na swoim kamberowcu i widziałem jak kilka razy po prostu efektownie odleciał w powietrze w ostatniej chwili się katapultując. Ja też miałem za dużo mocy, ale mój mniejszy sprzęt ze mną na pokładzie dawał sobie jakoś radę. W ręce było bardzo zimno i gdyby nie słoneczko to raczej nie dali byśmy rady. Wiatr dosłownie w ciągu 5 minut zgasł całkowicie o 15:30 i zakończyliśmy pływanie. Dzień zaliczamy do bardzo udanych. Jest filmik, ale tylko z rozkładania bo nie było operatora oraz odczyty z Ławicy.

Jeśli nie życzysz sobie zdjęć lub filmów ze swoim udziałem, skontaktuj się z administratorem strony.