2008

Czwartek 20.11.2008 Piękny dzionek.. Pływaliśmy na 5.8 kilka godzin. Pozniej nastąpiła przerwa w dostawie wiatru. Wszyscy się zwinęli. Zostaliśmy z Kolim sami, a szła na nas ogromna czarna chmura. Stwierdziliśmy, że poczekamy na nią na wodzie. Chmura nas złapała. Przywaliło tak, że ledwo dawałem radę, po chwili zaczął padać deszcz, pozniej grad tak padał, że nie widziałem brzegu, no a po chwili przywalił taki piorun, że to był mój najszybszy powrotny ślizg powrotny w życiu.. Koli zrobił dokładnie tak samo.. Spakowaliśmy sprzęt i czym prędzej do domu.

Jeśli nie życzysz sobie zdjęć lub filmów ze swoim udziałem, skontaktuj się z administratorem strony.